Szukaj

wtorek, 28 listopada 2017

Pechowe marzenia





 Moje marzenia-mieć przyjaciół.
Mam dobrze. Mam wygodnie. Ale moje marzenia nigdy się nie spełniły. Żadne. Dlaczego?
Bo tak naprawdę nigdy ich nie miałem. Przypuszczam że tak czyni większość. Nie potrafią lub nie mają odwagi dobrze sformułować swoich marzeń. Ja w swoim życiu wolę nazywać je pragnieniami bo pragnienie prowadzi zawsze do źródła nasycenia. Kiedy dopada pragnienie, wszystkie zmysły otwierają się na szukanie, zdobywanie obiektu pragnienia. W pracy mieliśmy kolegę, który pojawiał się zawsze kiedy tylko otwieraliśmy flaszkę. Jego szósty zmysł prowadził go zawsze w odpowiednim czasie do odpowiedniego miejsca, gdzie pojawiała się gorzała. 
To samo dotyczy marzeń, które źle sformułowane, chaotycznie stworzone prowadzą zawsze na manowce. Zawsze.
Każde marzenia muszą być wyjątkowo precyzyjnie nakreślone i w mózgu odwzorowane. W ten sposób unika się wpadania na jakiekolwiek podróbki.
A smak zwycięstwa jest przyjemny i zrównoważony. Euforia nigdy świata nie zdobywa. Na bank.


 Marzenia niespełnione.
 Też niespełnione.

wtorek, 25 lutego 2014

Rodzinka

Dobrze jest mieć swojego radcę prawnego, fryzjera, szewca, gosposię, lekarza i jeszcze parę innych osób, które pomagają w życiu. 
Nas uczono i nadal się nam wtłacza do głów, że te role ma spełniać rodzina. 
Komu na tym zależy, można się łatwo domyśleć, ale jest to absolutna bzdura. 
Ile rodzin, ma tych wykwalifikowanych ludzi w swoim gronie, chętnych do wykonywania swych usług za darmo? Świadczenie usług medycznych przez ciotkę, która ma znajomą farmaceutkę i bankowych, przez wujka mającego kumpla pracującego w banku jako ochraniarz, może doprowadzić cię do śmierci i potężnego zadłużenia w tym samym momencie.
Boże chroń królową a mnie, od rodziny. Najlepiej jest, kiedy spotykamy się na święta albo w urodziny.
W długi i choroby, sam wpaść potrafię bez niczyjej pomocy.  

wtorek, 11 lutego 2014

Kocham Cię

Ciągła potrzeba udowadniania miłości powoduje że słowo kocham, staje się gówno warte. Za to idealnie nadaje się do manipulacji, oszukiwania i handlu. Walentynkowe kocham cię na pocztówce, pączku, breloczku, kubku i pościeli... 
Można stracić oddech od wymieniania na czym jeszcze, może ono być sprzedawane. 
Amerykanie mówili że jeżeli jakiś ruch zagraża rządowi najlepiej go skomercjalizować. Nie wiadomo czy to zagrażało jakiemuś rządowi ale skomercjalizowanie tego słowa, zmniejszyło jego wartość dosyć skutecznie. Stało się pospolite i do kupienia. 
Na ruchanie mówi się kochanie, jakby to miało związek z miłością a nie ze zwykłą chucią. Nie ma nic nagannego ani w jednym ani drugim ale stawianie znaku równości to jednak lekka przesada. Chyba że dobre ruchanie, warte jest tyle samo, co kochanie. W wielu wypadkach koszty bywają takie same. Komercja jak nic, wychodzi sama.

środa, 5 lutego 2014

Lekcje

Każdy ma jakieś lekcje do odrobienia. Jedni odrabiają bo muszą, inni dlatego że chcą.
Szczęśliwcem w życiu jest ten drugi.  
On wie czego chce. 
Aby piąć się w górę trzeba wiedzieć, czego się chce. To nie marzenia a pragnienia, dają powodzenia. Marzenia są dla leniwych idiotów. Smak spełnienia przydarza się przeważnie spragnionym. Marzyciele nie chcą odrabiać lekcji, oni są do niej zmuszani. Dlatego wciąż marzą o tym samym, stojąc w miejscu. Co nazywa się cofaniem inaczej. O głupcach innym razem.
Edgar Degas - Lekcja tańca   

wtorek, 4 lutego 2014

Świat i mój świat



Tak tworzy się swój świat.
Franciszek de Mello pisał że każdy z nas żyje w swoim świecie, zamiast żyć w świecie. Cokolwiek miało to znaczyć, życie we własnym świecie daje zdecydowanie lepsze rezultaty niż życie w świecie. Własny świat można łatwiej uporządkować i lepiej zorganizować. Dzięki stabilizacji własnego świata łatwiej jest radzić sobie w świecie omijając rząd składający się z oszustów i złodziei, chciwe banki i pazernych klechów obiecujących profity po śmierci. Swój świat może być całkiem bezpieczny jeżeli zbytnio nikomu nie rzucasz się w oczy. Ta stara zasada brzmi po rosyjsku tak: tisze budiesz, dalsze budiesz. Jestem za. 
 To może być niekiedy cały świat.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Wiara inaczej

Kiedy jeszcze wierzyłem w boga, nie w Jezusa czy niepokalaną Marię, tylko w tego jedynego, wszechmocnego, kochającego, doskonale obywałem się bez kościołów, kleryków, biskupów i papieża. Modliłem się pod drzewem ćmiąc sobie fajeczkę. Czasem wydawało mi się że dostaję mistycznego orgazmu ale on mijał razem z modlitwą.
Rzeczywistość przychodziła szybko, kiedy z wysiłku mdlały ręce, mózg wariował od zmartwień a nogi odmawiały posłuszeństwa. Głód też potrafił dokuczyć. Zabijałem go fajkami z przemytu. Bałem się, rozglądając wokoło ale nie było żadnego boga. Kiedy mnie okradano, oszukiwano, nie było nie tylko boga. Nie było nikogo. Mimo mojego namiętnego na klęczkach żebrania. Wielu do dziś żebrze. 
Ja już przestałem. Wrócił spokój i zacząłem sam sprzątać swoje życie.  
Dowiedziałem się że na świecie jest około 10 000 wyznań i religii. Religijny kociokwik. 
Na całe szczęście wiem że od uderzenia pioruna, chroni piorunochron a nie zdrowaśka ze świecą w oknie. Nie trzeba wierzyć, to już udowodnione. Teraz wierzę, że i bez boga jestem człowiekiem. Co ja gadam, to też udowodnione. Znaczy, wiara nie jest mi do niczego potrzebna. To tylko słowo - złudzenie. Ma działać jak narkoza. Wiem, bo się obudziłem.      

sobota, 25 stycznia 2014

Dług

Kiedy wpadasz w kłopoty nie musisz się martwić jeśli masz rodzinę. Ona pomoże ci wpaść w jeszcze większe. Niespodziewany dług, który zostawił ci zmarły syn lub braciszek, to frajda o jakiej każdy marzy. Jeśli do tego okaże się, że aktualnie zadłużeni po uszy są pozostali członkowie twojej rodziny, możesz już, albo wyzbywać się rodziny, albo uciekać na Kajmany.
Ale spokojnie, to jeszcze nie powód aby do kogoś strzelać. Może wystarczy pójść do notariusza i zrzec się przyszłego spadku. 
To jest oczywiście kupa śmiechu, bo nikt z twojej rodziny, poza długiem niczego nie posiada, ale właśnie dlatego musisz tego się zrzec. Notariusz też człowiek. Jakoś żyć musi. 
I postaraj się o dobrego radcę prawnego. Bo skąd będziesz wiedział czego się zrzec?