Szukaj

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Wiara inaczej

Kiedy jeszcze wierzyłem w boga, nie w Jezusa czy niepokalaną Marię, tylko w tego jedynego, wszechmocnego, kochającego, doskonale obywałem się bez kościołów, kleryków, biskupów i papieża. Modliłem się pod drzewem ćmiąc sobie fajeczkę. Czasem wydawało mi się że dostaję mistycznego orgazmu ale on mijał razem z modlitwą.
Rzeczywistość przychodziła szybko, kiedy z wysiłku mdlały ręce, mózg wariował od zmartwień a nogi odmawiały posłuszeństwa. Głód też potrafił dokuczyć. Zabijałem go fajkami z przemytu. Bałem się, rozglądając wokoło ale nie było żadnego boga. Kiedy mnie okradano, oszukiwano, nie było nie tylko boga. Nie było nikogo. Mimo mojego namiętnego na klęczkach żebrania. Wielu do dziś żebrze. 
Ja już przestałem. Wrócił spokój i zacząłem sam sprzątać swoje życie.  
Dowiedziałem się że na świecie jest około 10 000 wyznań i religii. Religijny kociokwik. 
Na całe szczęście wiem że od uderzenia pioruna, chroni piorunochron a nie zdrowaśka ze świecą w oknie. Nie trzeba wierzyć, to już udowodnione. Teraz wierzę, że i bez boga jestem człowiekiem. Co ja gadam, to też udowodnione. Znaczy, wiara nie jest mi do niczego potrzebna. To tylko słowo - złudzenie. Ma działać jak narkoza. Wiem, bo się obudziłem.      

sobota, 25 stycznia 2014

Dług

Kiedy wpadasz w kłopoty nie musisz się martwić jeśli masz rodzinę. Ona pomoże ci wpaść w jeszcze większe. Niespodziewany dług, który zostawił ci zmarły syn lub braciszek, to frajda o jakiej każdy marzy. Jeśli do tego okaże się, że aktualnie zadłużeni po uszy są pozostali członkowie twojej rodziny, możesz już, albo wyzbywać się rodziny, albo uciekać na Kajmany.
Ale spokojnie, to jeszcze nie powód aby do kogoś strzelać. Może wystarczy pójść do notariusza i zrzec się przyszłego spadku. 
To jest oczywiście kupa śmiechu, bo nikt z twojej rodziny, poza długiem niczego nie posiada, ale właśnie dlatego musisz tego się zrzec. Notariusz też człowiek. Jakoś żyć musi. 
I postaraj się o dobrego radcę prawnego. Bo skąd będziesz wiedział czego się zrzec?

piątek, 24 stycznia 2014

Tytuł



 Tytuł bloga wziął się od syna siostrzenicy mojej żony, który w pewnym czasie miał zawsze jedną odpowiedź na różne pytania. Jakoś.
Zjemy coś?  Jakoś. 
Idziemy na spacer?  Jakoś.
Dopiero po pewnym czasie zauważyłem że słowo, jakoś, jest często używanym przysłówkiem.
Jakoś się załatwi. 
Jakoś trafimy, zrobimy, uzbieramy, jakoś będzie itp.
W dodatku używamy go niemal
bezwiednie. Czy z tego może wynikać życiowa byle jakość?
Nic konkretnego, tylko jakoś tam? W ten sposób, nasze życie może takie właśnie być. Jakieś.
Gdyby z naszego słownika wykreślić słowo, jakoś, czy nasze życie zmieniło by się na mniej, byle jakie?
Jakoś mnie to nie przekonuje. Niech to jakoś, zostanie na blogu w tytule.