Ciągła potrzeba udowadniania miłości powoduje że słowo kocham, staje się gówno warte. Za to idealnie nadaje się do manipulacji, oszukiwania i handlu. Walentynkowe kocham cię na pocztówce, pączku, breloczku, kubku i pościeli...
Można stracić oddech od wymieniania na czym jeszcze, może ono być sprzedawane.
Amerykanie mówili że jeżeli jakiś ruch zagraża rządowi najlepiej go skomercjalizować. Nie wiadomo czy to zagrażało jakiemuś rządowi ale skomercjalizowanie tego słowa, zmniejszyło jego wartość dosyć skutecznie. Stało się pospolite i do kupienia.
Na ruchanie mówi się kochanie, jakby to miało związek z miłością a nie ze zwykłą chucią. Nie ma nic nagannego ani w jednym ani drugim ale stawianie znaku równości to jednak lekka przesada. Chyba że dobre ruchanie, warte jest tyle samo, co kochanie. W wielu wypadkach koszty bywają takie same. Komercja jak nic, wychodzi sama.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz